Filmy

Po ponad 20 latach adaptowania gier komputerowych kolejne produkcje zawodzą oczekiwania widzów i fanów cyfrowych światów. Zeszłoroczny „Warcraft” i „Assassin's Creed” okazały się niewypałami, przynosząc straty budżetowe oraz zawód ze strony miłośników. Mimo to studio Ubisoft nadal przekonuje, że cykl gier „Splinter Cell” doczeka się kinowej wersji – producent, Basil Iwanyk, oświadczył ostatnio, że prace nad filmem nadal trwają, Tom Hardy wciąż znajduje się w obsadzie produkcji, a jeśli wszystko pójdzie dobrze, widowisko trafi na ekrany kin jeszcze w tym roku.

Rozmawiając z Collider, producent wyznał, że wciąż zaangażowany jest w proces tworzenia „Splinter Cella”. Scenariusz jest już gotowy i wkrótce zostanie wysłany do Toma Hardy'ego. Jeśli aktor go zatwierdzi, twórcy wejdą na plan zdjęciowy.

Mamy scenariusz. Trochę to trwało, ale nareszcie stworzyliśmy możliwie najlepszą wersję fabuły. Teraz, gdy wróciłem z Mexico City, muszę wyciąć jeszcze kilka stron i dam go Hardy'emu. Zobaczymy, czy nie będzie miał jakiś uwag. Przekażę go Hardy'emu w ciągu kilku tygodni. Mam nadzieję, że uda nam się nakręcić film jeszcze w tym roku.

– Zapewniał Iwanyk.

„Splinter Cell” jest popularną pozycją wśród środowisk graczy, podobnie jak „Assassin’s Creed”. Twórcy sądzili, że ekranizując słynną grę o skrytobójcy, zdołają dostać się na szczyt boxoffice’a – niestety, film otrzymał fatalne oceny (m.in. 18% na Rotten Tomatoes), a na całym świecie zarobił dotychczas jedynie 210 milionów dolarów (przy budżecie w wysokości 125 mln $). Według Iwanyka scenariusz Splinter Cella w zupełności różni się od sposobu adaptowania gry, jaki zaprezentowany został w kinowym Assassin's Creedzie.

To dwie zupełnie różne rzeczy. Sprawa finansowego sukcesu „Assassin's Creeda” nie jest jeszcze przesądzona – żyjemy w czasach globalnej dystrybucji; film wciąż trafia na ekrany kin w różnych krajach. „Assassin’s Creed” ma specyficzny świat, konkretną fabułę i wyraziste postacie. „Splinter Cell” jest tylko pierwszoosobowym shooterem, bez konkretnych cech czy bohaterów. Stworzyliśmy zatem własny świat, poszerzyliśmy ramy gry, dodaliśmy własne elementy. Chcemy, aby widzowie nie czuli, że nasza produkcja jest adaptacją shootera – myślę, że poczują się jak na seansie filmu o prawdziwym badassie. Chcemy stworzyć kino akcji z Tomem Hardym.

– Wyjaśnił Iwanyk.

Po tej wypowiedzi wywnioskować można, że Iwanyk nigdy nie grał osobiście w „Splinter Cella”. Cykl opiera się na jednym protagoniście, Samie Fisherze, oraz relacjach, jakie nawiązuje z licznymi bohaterami na przestrzeni całej serii. Akcja „Splinter Cella” osadzona jest we współczesności.

Producent dodał również, że nie chce nawiązywać do żadnej znanej franczyzy współczesnego kina akcji:

Odcinamy się od tego. Cykl o Bondzie miał ostatnio swoje odrodzenie, a filmy o Jasonie Bournie pozostaną charakterystycznymi produkcjami z własnym stylem. Nie inspirujemy się tymi widowiskami ani przez pryzmat klimatu, ani przez złoczyńców, ani przez scenografię. Jak wygląda niepokazywany dotąd świat? Jaki skrawek Ziemi czy konflikt nie został zaprezentowany na dużym ekranie na tyle długo, by widzowie poczuli powiew świeżości?

Nie wiadomo, kiedy film trafi na ekrany kin. Producent wyjawił jedynie, że będzie starał się o kategorię wiekową PG-13.

Źródło: fdb.pl/movieweb.com

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.