Recenzja do: Kiedy będziemy deszczem (2017)
Ocena recenzenta:

Książki Recenzje

Niech Was nie zwiedzie to niedające się wymówić nazwisko. Dominika van Eijkelenborg to Polka z krwi i kości. Urodziła się na Suwalszczyźnie. Studiowała i pracowała w Krakowie. Nazwisko zawdzięcza mężowi, rodowitemu Holendrowi, do którego ojczyzny Dominika się wyprowadziła i gdzie mieszka nadal wraz z nim i ich dwiema córkami.

Główną bohaterką powieści jest Inga de Graaf. To Polka mieszkająca w Holandii. Jej mąż jest Holendrem. Małżeństwo wraz z dwójką dzieci mieszka w niewielkim fryzyjskim miasteczku Sneek. Mark de Graaf ma zajmującą go pracę. Inga nie pracuje, nie ma właściwie żadnych zajęć prócz opieki nad dziećmi.

Akcja powieści rozpoczyna się, kiedy Inga w niewyjaśnionych okolicznościach znika. Policja odnajduje maile, które Inga wysyłała do swojej przyjaciółki, a w których skrupulatnie opisuje każdy swój dzień. W ten sposób na jaw wychodzi wiele faktów.

 

Wspomniane e-maile pokazują, w jakim stanie psychicznym była Inga. Jak sama to określała, jej ostatnie lata były powolnym, wewnętrznym umieraniem. Inga była osamotniona. Wszystkie czynności codzienne wykonywała automatycznie. Każdy jej dzień wyglądał tak samo. Mąż kompletnie tego nie zauważał. Był zajęty praktycznie bez przerwy swoją pracą. Ingę dotknęło to, co spotyka wiele kobiet na całym świecie – ich dawne plany zjadła nuda i rutyna, a z kobiet o głowach pełnych marzeń przeistoczyły się w kury domowe.

 

Autorce udało się bardzo jasno i dokładnie opisać uczucia towarzyszące głównej bohaterce. Rzadko spotyka się tak dużą umiejętność nazywania emocji. Dzięki temu czytelnik otrzymuje naprawdę przyzwoite studium kobiecej psychiki.

 

To, że Inga jest kobietą samotną, jest pewne i bezdyskusyjne. Każda kobieta czytająca tę książkę mniej lub bardziej zrozumie bohaterkę. Nie zmienia to faktu, że Inga wzbudza nie tylko współczucie, ale i poirytowanie. Jest jej źle – jasne, to łatwo zrozumieć. Tylko dlaczego ona sama jako dorosła kobieta tak mało się stara? Mark, mąż Ingi to człowiek oziębły, zajęty, ale mimo że facet, to jednak też człowiek. Bohaterka dwa lub trzy razy zasugerowała mu, że w ich małżeństwie nie jest najlepiej. Oczywiście ją zbył, a jakże. Czy zatem Inga oczekiwała, że sam się domyśli, co jej siedzi w głowie? Dlaczego nie powiedziała mu wprost o swoich problemach, o swojej samotności i swoich uczuciach? Inga wybrała inną drogę, łatwiejszą i przyjemniejszą, w której zresztą też nie była do końca konsekwentna.

 

Bohaterka może mocno irytować swoim brakiem zdecydowania, swoją bojaźliwością i takim właściwie poddaniem się swojemu losowi, który jej nie do końca odpowiadał. Jej mąż denerwuje oziębłością. Jednocześnie oboje są tak do bólu zwyczajni i przeciętni, tacy po prostu normalni. Jedyną osobą wykazującą coś więcej poza podstawowymi funkcjami życiowymi jest Robin, przyjaciel, później kochanek Ingi. Temu chłopakowi naprawdę zależy. On walczy, stara się.

 

Ale, ale… Na okładce książki widnieje taki opis: „niepokojąca opowieść, która nęci wonią zakazanej zdrady i mrocznych zagadek.” Ci, którzy w tej powieści szukają tych strasznych zbrodni, intryg i zagadek, będą mocno rozczarowani. Książka zaczyna się od zniknięcia Ingi. Potem bardzo dużą część zajmuje opis jej psychiki, jej związku z Robinem i innych wydarzeń. Dopiero na ostatnich stronach czytelnik ma okazję się dowiedzieć, co się z Ingą stało. „Kiedy będziemy deszczem” to na pewno nie jest kryminał ani thriller. Podejmowany co jakiś czas wątek tajemniczego prześladowcy Ingi totalnie gaśnie przy pozostałych. Najlepiej zaliczyć tę książkę do literatury kobiecej. Dla mężczyzn będzie bowiem nudna i całkowicie niezrozumiała. Kobiety odnajdą się w niej świetnie, a i pewnie wiele z nich zobaczy siebie w głównej bohaterce.

 

Zaskakująco dużo łączy autorkę i główną bohaterkę. Wystarczy zerknąć na krótką notkę na okładce, żeby to dostrzec. Dominika van Eijkelenborg to szczupła blondynka o podobnych do Ingi de Graaf rysach. Studiowała w Krakowie, mieszka w Holandii, ma dwoje dzieci. Jest pasjonatką łucznictwa, dla której to dziedziny znalazła sporo miejsca w swojej książce (czy potrzebnie?). Pozostaje mieć nadzieję, że autorka opisując słabą kondycję psychiczną Ingi nie bazowała na własnych doświadczeniach. Zupełnie subiektywnie mi takie wyraźne odniesienia do życia prywatnego autora się nie podobają.

 

Autorce świetnie wyszedł opis emocji. Widać, że jest dobrą obserwatorką, że zna się na ludzkich uczuciach. Znacznie słabiej wypadło natomiast zbudowanie mrocznej atmosfery, tego przerażającego klimatu, jaki powinien towarzyszyć thrillerom. Można jednak mieć nadzieję, że w przyszłości otrzymamy przyzwoite i równie mądre powieści obyczajowe, psychologiczne spod pióra tej wrażliwej i zdolnej Polki.

 

Plusy:
całkiem przyjemny styl pisania autorki;
bardzo dokładny opis kobiecej psychiki;
stworzone przez autorkę postaci są realne.

 

Minusy:
nie jest to thriller, a raczej powieść obyczajowa;
brak mrocznej atmosfery i wciągających zagadek.

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu:

 

Ewelina Bogusz

 

 

Tytuł

Kiedy będziemy deszczem

Autor

Dominika van Eijkelenborg

Wydawca

Wydawnictwo Kobiece

Tłumaczenie

-

Miejsce wydania

Białystok

Data wydania

2017

Liczba stron

431

 

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.